Między ciszą a nadzieją. 31 marca 2020
- Marian Antonik
- 31 mar 2020
- 2 minut(y) czytania

Z porannych medytacji.
Za oknem śnieg i mróz przepędziły wiosnę, która przez kilka ostatnich dni poprawiała mi nastrój.
Potrzebuję słońca i wiosny – bo ona niesie nadzieję, jest zwiastunem życia, dowodem na to, że nie ma rzeczy niemożliwych dla witalnej energii świata. Świata, który z każdym dniem staje się coraz bardziej nieprzewidywalny.
Odizolowani, zamknięci, pozbawieni możliwości spotkania z naszymi bliskimi, przyjaciółmi, dziećmi, rodzicami, dziadkami – pogrążeni niejednokrotnie w samotności czterech ścian czujemy jak rośnie w nas głód. Głód obcowania z drugim człowiekiem. Paradoksalnie dramat, którego jesteśmy aktorami i jednocześnie widzami, może wykrzesać z nas coś dobrego. Może pozwoli nam dostrzec jak bardzo nie docenialiśmy naszego życia z przed „zarazy”. Może sprawi, że poukładamy nasze priorytety i dostrzeżemy co naprawdę ważne. Nasze myśli zajmuje troska o naszą przyszłość, o nasz byt codzienny, pracę, biznes, stan konta w banku ……
Czym jednak jest ta troska w zderzeniu z lękiem o zdrowie i życie tych, których kochamy. Co gorsza, chociaż być może do teraz tego nie odczuwaliśmy tak mocno, chcielibyśmy ich przytulić, wypić razem kawę, radować się ich obecnością a tymczasem może przyjdzie nam czekać na ten moment długie tygodnie lub nawet miesiące.
Mam nieodparte wrażenie, że oto na naszych oczach Bóg w którego wątpimy, odrzucamy, czasem poszukujemy, a czasem bardzo potrzebujemy – daje nam kolejną szansę na dostrzeżenie i docenienie tego, co nam umyka.
Teilhard de Chardin napisał prawie 100 lat temu: „ Nadejdzie dzień, kiedy, ujarzmiwszy przestrzeń i wiatr, przypływy i odpływy, i przyciąganie, zapragniemy wykorzystać boską energię miłości. I tego dnia po raz wtóry w historii świata, odkryjemy ogień”.
Potrzebujemy dzisiaj tej boskiej energii bardzo. Inaczej zginiemy, nie przetrwamy, nie narodzimy się na nowo. Musimy na nowo odzyskać wiarę w Boga, ludzi, siebie, by z nadejściem wiosny nie tylko cieszyć się budzącym się do życia światem ale być gotowym na budowanie od nowa.
Tymczasem na dzisiejszy dzień zanim za oknem wiosna przepędzi zimę i zanim będziemy mogli na nowo cieszyć się sobą, podawać sobie ręce, wymienić uściski - na dobry początek dnia :
„Niech zapomnienie pochłonie nasze myśli. Niech się wszystko zakończy…. To jest potrzebne człowiekowi, aby ranek zastał go znowu na nogach, silnego, uśmiechniętego przed nowym pracowitym dniem. Silnego i uśmiechniętego w obliczu świeżego poranka, który idzie ku niemu, który mu się oddaje w swej cichej piękności. Silny i uśmiechnięty człowiek.
O życie, kocham cię! Kocham Cię takie, jakie jesteś. I godzę się przeżyć cię do końca takie jakie jesteś, o życie”
( Księga Jaszczurki).
Dobrego dnia,
Marian Antonik
Comments