Instruktorski Kalendarz Adwentowy - 4 grudnia 2020
- Margarett A
- 4 gru 2020
- 2 minut(y) czytania

Instruktorski Kalendarz Adwentowy 04.12.2020, Barbórka Jest coś niebezpiecznego w otwarciu galerii handlowych w grudniu. Wcale nie chodzi tylko o rozprzestrzenianie się wirusa. Bo kiedy już wydawało się, że zmuszeni będziemy do spędzenia tegorocznych Świąt inaczej, spokojniej, ciszej i mądrzej - znów dostaliśmy darmowy bilet do świata migoczących neonów, ekspozycji towarów, które sugerują, że jeśli czegoś nie kupimy będziemy złymi rodzicami, małżonkami czy dziećmi. I jeszcze skoczne piosenki świąteczne, puszczane tak głośno, żeby nie słyszeć własnych myśli. Najpewniej tych, które każą zadać sobie pytanie, czy naprawdę najdroższy produkt w sklepie jest najlepszym prezentem i czy dla tych pięciu osób przy wigilijnym stole potrzeba aż trzech blach ciasta, dwóch dorodnych karpi i pięciu litrów barszczu… Dzisiaj Barbórka. Dla mnie dzień szczególny, wpisujący się mocno w tradycję górnośląską, ale też w moją prywatną, rodzinną opowieść. Zawsze tego dnia staje mi przed oczami twarz Dziadka. Dumnie podniesiona głowa, gdy w mundurze górniczym siadał tego dnia w pierwszej ławce w kościele. Opowieści przy wigilijnym stole o tym, jak w czasie wojny przemycało się kiełbasę ze wsi, żeby świąteczny posiłek miał bardziej uroczysty charakter. Sweter łatany kilkanaście razy, bo przecież to grzech wyrzucać, gdy jeszcze daje się nosić.
Harcerstwo dużo dziś mówi o konieczności ograniczenia konsumpcji. To się przecież doskonale wpisuje w ideę Celów Zrównoważonego Rozwoju, w globalne skautowe trendy. A ja się czasem zastanawiam, czy my - jako ruch, organizacja, każdy instruktor indywidualnie, potrafimy sprostać temu wyzwaniu? Czy jednak wciąż dajemy się omamić kolorowym neonom, wpadającym w ucho świątecznym piosenkom i sloganom obiecującym, że po odejściu od kasy będziemy lepszymi ludźmi? Dzisiaj zapalam świeczkę, wspominając Dziadka i jego mądrość łatanego swetra. Zamiast “Last Christmass” i “Feliz Navidad” nucę sobie w myślach słowa kolędy, którą szczególnie często, tak opowiadał Dziadek, śpiewano w czasie wojny:
Nie było miejsca dla Ciebie
w Betlejem w żadnej gospodzie,
i narodziłeś się Jezu,
w stajni, ubóstwie i chłodzie. (...) A dzisiaj czemu wśród ludzi
tyle łez, jęków, katuszy?
Bo nie ma miejsca dla Ciebie
w niejednej człowieczej duszy. Harcerskiej samodzielności w myśleniu, szczególnie między sklepowymi półkami, dzisiaj Wam życzę. hm. Elżbieta Noga
Bartosz Szumski - owszem, autorka była w galerii handlowej w grudniu. Dokładnie wczoraj przed napisaniem tekstu - niestety musiała nadać list a najbliższa poczta właśnie tam. Widziała TŁUMY ludzi, którzy o zachowaniu dystansu społecznego nie myślą wcale. Za to mieli GÓRY zakupów w wózkach. Ten tekst nie jest o tym, że galerie należy zamykać (choć osobiście uważam, że robią więcej złego niż dobrego a śmieciowe umowy, na których są zatrudnieni pracownicy to jest tylko mydlenie oczu i zamiatanie problemu pod dywan - tu trzeba mądrych ekonomicznych rozwiązań nie na już i natychmiast, ale w długofalowych planach, które pozwolą realizować także postulat świadomej i zrównoważonej konsumpcji i produkcji - rozważania nie na dziś), ale o konsumpcjonizmie (który owe galerie z resztą…
Otwarcie dzisiaj Galerii w czasie pandemii COVID-19 to także ratunek dla wielu rodzin, których członkowie pracują w tych miejscach. Rozumiem, że Autorka postu była w grudniu tego roku w jakiejś Galerii ? Bo ja wczoraj byłem i nie zauważyłem, ani tłumu ludzi, ani "świata migoczących neonów", ani "skocznych piosenek ..., puszczanych tak głośno, żeby nie słyszeć własnych myśli".
Oczywiście ograniczenie konsumpcji to nasze harcerskie "less waste", jest niezbędne w dzisiejszym świecie, ale jako ruch, organizacja, nie potrafimy dziś sprostać wielu wyzwaniom...
Nie lubię rysowania świata czarno białymi kredkami.